Kontrowersje wokół podatku z tytułu reklam

Rząd szuka kolejnych sposobów na łatanie dziurawego budżetu, a jednym z nich ma być podatek od reklam. Jest to pomysł o tyle kontrowersyjny, że nie obejmie każdego, a jedynie wybrane podmioty.


Kilkanaście dni temu media w całej Polsce dały wyraz swojemu niezadowoleniu w związku z pomysłem wprowadzenia nowego podatku od reklam. Na najpopularniejszych kanałach telewizyjnych i serwisach internetowych przez cały dzień widoczny był czarny ekran z informacją, dlaczego zdecydowano się na protest. Akcja „Media bez wyboru” była szeroko komentowana nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

Nowa danina miałaby objąć reklamę internetową i konwencjonalną. Najbardziej odczuliby to ci, którzy działają w sieci, ponieważ zdaniem rządu, na pandemii ucierpieli najmniej. Pochodzące z tego tytułu środki miałby zostać przeznaczone na zasilenie Narodowego Funduszu Zdrowia, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz utworzenie Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów. Przedstawiciele wolnych mediów obawiają się jednak, że pod przykrywką zbierania środków na Narodowy Fundusz Zdrowia rząd szuka pieniędzy na zasilanie i tak już sowicie opłacanej z podatków telewizji publicznej.

W projekcie wskazano, że „Istotnym skutkiem zmagań polskiego społeczeństwa z konsekwencjami pandemii jest coraz szybszy transfer wielu aktywności społecznych do przestrzeni online”. W efekcie powstały „trudności z oceną rzetelności pojawiających się w mediach informacji, a także utratę poczucia wspólnoty i więzi z tradycją oraz ograniczony dostęp do dóbr kultury i pomników wspólnego dziedzictwa”. Tutaj rodzą się kolejne wątpliwości, że nowa opłata wyeliminuje z rynku podmioty niezależne, często nieprzychylne władzy, a pojawiające się w mediach treści staną się przez to jednolite i nieobiektywne.

Podatek dotyczyłby podmiotów, które osiągają obroty w wysokości co najmniej 750 mln euro rocznie, a także przedsiębiorców, którzy osiągają przychody z tytułu świadczenia usług reklamy internetowej na terenie kraju w wysokości powyżej 5 mln euro w roku obrotowym. Składki za reklamy konwencjonalne zapłacą dostawcy usług medialnych, nadawcy, podmioty prowadzące sieci kin, umieszczające reklamę na nośniku zewnętrznym, oraz wydawcy świadczący usługi reklamy na terenie Polski.

Składka wynosiłaby 5% podstawy jej wymiaru. Będzie uzależniona również od sposobu świadczenia usługi (prasa, pozostałe media), a także rodzaju reklamowanych produktów. Zgodnie z szacunkami resortu finansów wpływy z tego podatku miałyby wynieść w 2022 roku 800 mln zł.

Projekt nie trafił jeszcze do Sejmu, ale już powoduje podziały wśród partii politycznych. Liderzy ugrupowań skierowali do władz RP list otwarty, podpisany przez 40 podmiotów reprezentujących różne kategorie mediów, w którym wyrazili swoje niezadowolenie.

Pomysł został skrytykowany nie tylko w Polsce, ale również przez przedstawicieli politycznych i media na całym świecie. Istnieje bowiem obawa, że taka forma podatku w efekcie wpłynie na niezależność mediów, które jako czwarta władza są jednym z filarów demokracji.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.