Wyrok TSUE w sprawie frankowiczów

benshots/bigstockphoto.com

Od paru lat słyszy się o aferze związanej z kredytami w szwajcarskiej walucie. Sprawa ciągnie się od dawna, również dlatego, że klienci banków czują się oszukani i domagają się rekompensaty. Na czym polega ich problem i jak aktualnie wygląda sytuacja?

Problem frankowiczów – na czym polega?

Gdy kurs franka był na niskim poziomie, pojawiła się moda na polecanie kredytów w tej walucie. Wówczas wydawało się to być świetnym interesem i bardzo opłacalną opcją spłacania zadłużenia. Ogromna ilość doradców finansowych polecała ten produkt, a większość klientów dawała się na niego namówić. Niestety, po gwałtownym wzroście kursu franka okazało się, że kredyt w tej walucie nie tylko nie był tańszy niż w złotówkach, ale wręcz znacząco podnosił wysokość rat oraz całej kwoty zobowiązania. Wszystko dlatego, że nikt nie przemyślał czegoś, co powinno być oczywiste. Polacy zarabiają w złotówkach, a nie we frankach. A kursu waluty nigdy nie można być w 100% pewnym.

Wina banków?

I tak, i nie. Pracownicy takich instytucji powinni znać ryzyko i odradzać takie produkty swoim klientom. Jednakże jak odradzać coś, co w danej chwili się opłaca? Kredyty we frankach stały się powszechne i promowane. Był popyt, bo klienci również dostrzegali okazję – niższe raty, mniejsze odsetki, wysoka dostępność. To wszystko zachęcało do podjęcia decyzji o tym, aby kredyt spłacać w innej walucie niż zarabiają. Nikt nie zważał na ryzyko kursowe. Jednak klient nie ma obowiązku znać zasad ekonomii (choć powinien pojmować chociaż jej podstawy). Od tego, aby właściwie pokierować kredytobiorców oraz poinformować ich o ewentualnym ryzyku, są pracownicy banków. Tego jednak zabrakło – oficjalnej informacji o tym, co może pójść nie tak.

Jak wygląda obecna sytuacja?

Dziś, po wielu latach, gdy frankowicze wiedzą, jaki popełnili błąd, trwają liczne sprawy w sądzie przeciwko bankom. Niedawno, bo 3 października 2019 roku, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że zawarte w umowach z bankami klauzule przeliczające kredyty ze złotówek na franki, były niezgodne z prawem. Klauzule te były bowiem sporządzone pod banki i według przygotowanych przez nie tabeli indeksujących. To z kolei mogło wprowadzać w błąd kredytobiorców i działać na niekorzyść ich interesów. Wyrok TSUE mówi również o tym, że jeżeli po pozbyciu się wspomnianej klauzuli z umów, zmienią one charakter oraz ich główny przedmiot, taki dokument może z łatwością zostać unieważniony. Usuniętego fragmentu umowy jednocześnie nie można zastąpić innym, chociażby miał być tym razem zgodny z prawem.

Czy to coś zmienia?

Otóż nie do końca. Jest to ważna informacja dla sądów w kraju. Wskazuje bowiem, jakie postępowanie powinno być zastosowane, jeżeli sędziemu przyjdzie rozpatrywać taką sprawę. Jednocześnie zwraca się uwagę na to, że klauzule, na podstawie których można unieważnić umowę, były fragmentami głównie umów o kredyty hipoteczne. Jak zatem postępować z innymi umowami kredytowymi zawartymi we frankach? Tego wciąż nie wiadomo.

Kredyty we frankach, które miały okazać się fantastyczną oszczędnością, okazały się ogromnym fiaskiem. Warto zatem zapamiętać, aby umowy kredytowe podpisywać w tej walucie, w której się zarabia. Wówczas unika się ryzyka zmiany kursu.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.