Jan Gołubowski pyta o Prawo karne
2 miesiące temu zostałem zabrany z miejsca pracy jako podejrzany o kradzież. Teoretycznie byłem na nagraniu z kamer, była widoczna moja twarz, policjanci stwierdzili, że donos był konkretnie na mnie. Fakt jest taki, że nagrania nie widziałem, żadnych papierów nie widziałem na oczy, zeznań świadków, ani nic takiego. Niczego mi nikt nie chciał pokazać. Dobrowolnie pozwoliłem przeszukać mój dom i oddałem buty, które miały "znaczenie" w śledztwie. Żadne zarzuty nie zostały mi postawione. Sprawa wygląda tak, że policja nic nie robi w związku z tą sprawą, nie udzielają mi żadnych informacji i twierdzą, że sprawa może cignąć się 10 lat a ja mam sobie czekać. Moja dobre imię zostało bardzo nadszarpnięte, tym bardziej że mieszkam w malej miejscowości – a na miejscu zdarzenia wcale mnie nie było. Czy mogę odebrać te buty ze względu na to, że oddałem je dobrowolnie, a nie mam postawionych żadnych zarzutów? Czy muszę czekać, aż policja ruszy się i zadziała coś w tej sprawie? Słyszałem, że jeśli oddałem dobrowolnie to mogę złożyć wniosek, że chce je odzyskać, a jeśli potrzebowaliby ich z powrotem musieliby mi pokazać nakaz na zabranie tych butów. Czy to prawda? Nie chodzi mi wcale o te buty, tylko tak być nie może, że uważany jestem za złodzieja, a policja nie robi w tej sprawie nic.
Czy mam prawo zobaczyć wyżej wspomniane nagranie z kamer, zeznania świadków, akt oskarżenia lub cokolwiek? Jakie dokumenty policjanci muszą mi udostępnić. Proszę o szybką odpowiedź.