Paweł Fiłonczuk pyta o Prawo rodzinne
Dzień Dobry
Jestem mężczyzną; lat 32. Od października 2010 roku. Jestem po rozwodzie z orzeczeniem winy żony. Mamy dwie córki 5,5 roku i 4 lata. Dzieci zostały przy mamie, a u mnie są co tydzień od piątku godzina 17 do niedzieli godzina 15. Dziewczynki mimo to przywozi bardzo, ale to bardzo często godzinę wcześniej, a wtedy proszę o pomoc rodzinę aby zaopiekowała się nimi a, później je biorę do siebie. Dziewczynki przeważnie żona odbiera w poniedziałek rano bo niby w niedzielę pracuje albo ma coś do załatwienia. W środku tygodnia też zdarza się że przywozi dzieci, a odbiera je rano. Jeżeli chodzi o kwestie zdrowia dzieci ja głównie się tym zajmuję. Zapisywanie do lekarz czy też szukanie ich itp. Na szczęście dzieci chorują rzadko. Kwestia ponad terminowego zajmowania się dziećmi nie robi mi problemu bo cieszę się jak jestem z nimi. Opieka zdrowotna – robię to dla nich.
Mam zasądzone alimenty po 350 zł na dziecko. Ze względu na możliwości zarobkowe płacę z miesięcznym opóźnieniem. Kiedy dzieci są u mnie koszty utrzymania – jedzenie, wyjazdy, ubrania itd. są po mojej stronie. Miesiąc przed rozstaniem się wiozłem kredyt w wysokości 15 000 zł. Wydaliśmy go na nasze wcześniejsze długi i potrzeby teraźniejsze. Spłaciłem go sam bo on twierdzi że się nie poczuwa do spłaty.
Z byłą żoną dogadujemy się. Przymykam oko na pewne niedociągnięcia z jej strony, on na moje pewnie też, ale mówię jej – co było to było teraz skupmy się na wychowaniu dzieci. Tak w ogóle to nie nastawiamy dzieci przeciwko sobie.
Przedstawiłem ogólne relacje byłych małżonków. Moje pytanie brzmi następująco:
Była żona będzie chciała niebawem podwyższenia alimentów bo Hania idzie do szkoły. Jestem tego świadom, ale ile może je podwyższyć mając na uwadze że naprawdę zajmuję się dziećmi i jej w tym pomagam. Poza tym Hania od września 2013 idzie do szkoły. Będą lekcje, ćwiczenia. Ogólna edukacja. Wiem że na pewno będzie potrzebowała mojej pomocy i dzieci będę dużo częściej u mnie albo będę przyjeżdżać do nich.
Alimenty chcę płacić ale uczciwie. Mając dwie kochane córki zrobię wszystko aby było im dobrze. Tylko dlaczego Była ma się tym kosztem bawić i sobie udogadniać życie. Podsumowując powiem tak. Była żona jest dobrą matką ale trochę za mocno mnie wykorzystuje. Wiem dobrze że jak powie mi że ma coś do „załatwienia” i wtedy podeprze się dziećmi jest pewna że nie odmówię aby wziąć dzieci bo wie jak kocham je.
Czy orzeczenie jej winy daje dla mnie jakieś przywileje bo jak na razie to ja mam tylko opłaty
Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam