Z Z pyta o Prawo cywilne
Mam taką sytuację. Przyszedł facet i wynajął ode mnie lokal powiedział, że chce konkretnie pod dzialalność X i taki też zażyczył sobie wpis w umowie. Tymczasem urząd nie zezwolił mu na prowadzenie tej właśnie działalności w tym konkretnym miejscu. Facet ma do mnie dziwne pretensje, że to ja mu powinnam powiedzieć, że nie dostanie w tym miejscu pozwolenia, że to ja powinnam taką wiedzą dysponować. Czy to rzeczywiście leży w mojej gestii? Ja nawet nie wiedziałam, że na coś takiego potrzebne jest jakieś ekstra pozwolenie. Czy ja powinnam ingerować w pozwolenia na prowadzenie różnych działalności ludzi, którzy ode mnie wynajmują? Jak w tej sytuacji wygląda rozwiązanie tej umowy? Czy on może rozwiązać ze mną tę umowę ze skutkiem natychmiastowym czy raczej obowiązuje go okres wypowiedzenia w niej zawarty?